sobota, 20 października 2012

XXVI My one and Only

Odebrałam swój bagaż i z bijącym sercem udałam się w kierunku hali przylotów. Tłum ludzi wyczekujących na przylot samolotu z Doncaster gęstniał w oczach, rozkrzyczane matki wyciągały ręce do wracających do domu dzieci, gdzieniegdzie zakochane pary witały się z - nadmierną jak na moje oko - czułością. Wszystko to działało mi na nerwy, każdy dźwięk sprawiał, że denerwowałam się jeszcze bardziej. Co ja powiem Harry'emu? Co ja, do cholery, mam mu powiedzieć? W samolocie utwierdziłam się w przekonaniu, że będę zaparcie milczała. Nikt nigdy nie dowie się, co stało się w domu rodziców Lou, nikt nie odkryje, jak bardzo go kocham. Będę żyła z Harrym, Lou wyjedzie daleko razem z El i ich dzieckiem i wszystko się jakoś ułoży. Wiedziałam, że nie będę w stanie żyć bez Tomlinsona, że każdy dzień bez jego dłoni w pobliżu będzie dla mnie męką, ale co mogłam zrobić? Poświęcenie siebie będzie moralne, poświęcenie szczęścia dziecka Lou z czystego egoizmu - nieetyczne. A ja chciałam, musiałam postępować etycznie.
Wyminęłam rozemocjonowaną kobietę czekającą na męża i moim oczom ukazały się kasztanowe loki. Ich właściciel, ubrany w luźny tshirt i czarne jeansy stał na środku hali ze zmieszaną miną i rozglądał się dookoła niepewnie. Jego oczy płonęły - wydawało mi się, że ze strachu i podniecenia zarazem. Zagryzał wargi, szukał mnie w tłumie.
Serce łopotało mi coraz szybciej, spociłam się niemiłosiernie. Będę udawać. Muszę udawać.
Kiedy nasze spojrzenia się spotkały, nie było już odwrotu. Harry uśmiechnął się promiennie i podszedł do mnie szybkim krokiem.
- Jesteś!
Nie zdążyłam nic powiedzieć, zostałam dosłownie zmiażdżona przez jego ramiona. Przyciągnął mnie do siebie z taką serdecznością, że poczułam się jeszcze gorzej. Nie, ja nie mogłam go zranić. Będę cierpieć, ale nie za nic w świecie nie zranię Harry'ego. On mnie kocha.
- Cholera, dopiero czuję, jak strasznie się stęskniłem. - mruknął w moje włosy, wymusiłam uśmiech.
- Ja.. ja też się stęskniłam, Hazz.
Wypuścił mnie z żelaznego uścisku, ale w zamian za to przyciągnął moją twarz bliżej swojej.
- I nawet mnie nie pocałujesz na powitanie?
Zimny pot oblał moje plecy, kiedy dotknęłam jego ust. Łapczywie przywarł do moich warg, naprawdę się stęsknił. A mi oczy zaszły łzami. Lou..ratuj..Louis...
Odkleił się ode mnie i rozpromieniony chwycił za rękę. Całe szczęście, że nie zauważył mojej zmieszanej miny.
- Chodź, podróżniku, chodź. Przygotowałem niespodziankę.
Spięłam się jeszcze bardziej, normalny człowiek nie wytrzymałby takiej presji. Przypłacę to zdrowiem, jak Boga kocham. Dlaczego Harry nie mógł być Louis'em? Albo inaczej : dlaczego nie mogłam kochać Harry'ego tak, jak kochałam Tomlinsona?
Ochroniarz w limuzynie udawał, że nie słucha naszej rozmowy, ale widziałam, jak bardzo jest zaciekawiony wszystkim, co mówimy. Jakbym była mało skrępowana, jakby kolejna obserwująca każdy mój ruch osoba była mi potrzebna do szczęścia! Jechaliśmy w stronę domu Hazzy.
- Lekarz strasznie się martwi. Kazał mi przywieźć cię dziś na diagnozę. - głos Harry'ego był pogodny, urocze dołeczki nie znikały z twarzy Styles'a. Nie puszczał mojej ręki, co chwilę ściskał ją znacząco i słał mi podejrzane ruchy brwiami. O nie, tylko nie to...
- Wybacz, ale nie mam najmniejszej ochoty spotykać dziś tego faceta, Hazz. Poza tym, wypoczęłam w Doncaster jak nigdy. Sophie miała rację - to idealne miejsce, żeby..
- Wszystko mi opowiesz w domu. - zaśmiał się Hazza i ponownie zacisnął rękę na mojej dłoni. - Chłopaki już nie mogą się doczekać, kiedy cię zobaczą. To znaczy Liam i Niall. Zayn gdzieś wyjechał, a Louis.. zniknął. I wszyscy w tym samym dniu, co ty. Ja nie wiem, oni to potrafią zachowywać się - ujmijmy to - tajemniczo.
Przebiegł mnie dreszcz. O co chodzi!? Harry!? Czyżby Harry wiedział!? Tysiące myśli przebiegło przez moją głowę, na policzkach czułam piekący żar. Nie, Harry nie może o niczym wiedzieć. Nie może i koniec. A ja nie mogę się tak denerwować.
Zatrzymaliśmy się przed rezydencją Hazzy z piskiem opon, na żwirowej ścieżce prowadzącej do schodów ujrzałam trzy postacie. Len, Niall i Liam - czekali na mnie z uśmiechami na twarzach i balonami w łapach. I, co najważniejsze, nie wyglądali na UŚWIADOMIONYCH. Chyba muszę się wyluzować. Policja w Doncaster najwyraźniej skutecznie zamknęła Zaynowi usta. Na razie nikt się o niczym nie dowie. Na razie..
- Ammie! - wydarł się Niall i rzucił mi się w ramiona chwilę po tym, jak wytarabaniłam się z samochodu. Len zrobiła podobnie, tylko Liam ostrożnie mnie przytulił, najwyraźniej nie chcąc złamać sobie drugiej ręki. Rozbawiła mnie ta jego zapobiegliwość.
- Przyszykowaliśmy z Horan'em ciasto! - Len przylgnęła do ramienia blondyna, który pokrył się rumieńcem. Tydzień mnie nie było, a gołąbeczki już zdążyły się.. blisko zakumplować. Wymieniliśmy z Liamem porozumiewające spojrzenia i wybuchnęliśmy śmiechem.
Harry wniósł mój bagaż do domu, Len podała ciasto a Liam nakrył do stołu (co nawet jak na niego wyszło w miarę sprawnie). Zostałam wypytana o tysiące rzeczy, musiałam zmyślać, co robiłam w Doncaster. Otóż, gdyby ktoś nie wiedział, codziennie chodziłam na długie spacery, czytałam książki i zwiedzałam miasteczko w samotności. Lou uśmiałby się jak głupi, gdyby dowiedział się, jakie bujdy wciskałam właśnie naszym przyjaciołom.
- Kurde, zazdroszczę ci. -mruknął Liam patrząc na swoją poszkodowaną część ciała. - Mojej ręce też przydałby się wakacje..
- Ty, Payne, lepiej nigdzie nie wyjeżdżaj. Założę się, że zanim wsiądziesz do samolotu znów trzeba będzie zakuwać cię w gips. - Harry był w świetnym nastroju, a jego żarty jak zwykle wszystkich śmieszyły. Niall tak się zapowietrzył, że nie mógł kontynuować jedzenia trzeciej już porcji ciasta.
Napięcie opuszczało moje ciało, w miarę jak przekonywałam się, że nikt nie wie o moim pobycie u Lou. Musiałam brzmieć wiarygodnie, nigdy nie wierzyłam w swoje zdolności aktorskie, ale te najwyraźniej się sprawdzały.
Chłopcy żartowali, Len też była w wyśmienitym humorze. Po kolejnym dowcipie Hazzy chwyciła mnie za rękę i odciągnęła od stołu ze świetlikami w oczach.
- Am, pozwól na chwilkę, muszę ci coś pokazać.
Wstałam od stołu i poszłam za przyjaciółką do pokoju gościnnego ukrytego za łazienką na parterze. Len zamknęła za nami drzwi i ścisnęła moją dłoń mocno. Tysiące bransoletek na jej ręce zaszeleściło tajemniczo.
- Obiecaj mi, że nie ważne o co Harry cię dziś poprosi, zgodzisz się.
Spojrzałam na nią zmienionym wzrokiem, serce załomotało mi w piersi.
- Obiecaj, proszę. Obiecaj mi, że dasz Hazzie szansę. Nie wiem, czy Louis cię kocha, ale wiem, że Harry jest dla ciebie stworzony. Proszę, zgódź się na wszystko i daj sobie szansę na szczęście. Błagam, Mała A.
Otworzyłam usta, chcąc prosić o wytłumaczenie, ale nie dała mi dojść do głosu.
- Obiecaj!
Odruchowo pokiwałam głową i już chciałam zadać jej pytanie, kiedy raptownie otworzyła drzwi i wyciągnęła mnie do salonu. Tutaj wszyscy nas widzieli, nie mogłam więc otrzymać od Len odpowiedzi.
- No, chłopcy, zwijamy się. Trzeba jeszcze ogarnąć wasze ubrania na ten cholerny koncert w przyszłym miesiącu.
Nie słuchałam jej, w głowie huczały mi wciąż słowa, które wypowiedziała w pokoju gościnnym. Harry chce mi dziś coś zaproponować? I mam się na to zgodzić? Zapomnieć o Louis'ie? Zimny pot oblał całe moje ciało, zakręciło mi się w głowie. Nic już nie wiedziałam.
- Dobra, dobra, pani stylistko, już idziemy. - Niall skradł Len całusa i wcisnął w siebie ostatni okruszek ciasta. - Mówię ci, Ammie, odkąd pozwoliliśmy Len nas ubierać, rządzi się jak jasna cholera..
Liam zaśmiał się.
- Wiesz A, wiele się zmieniło prze ten tydzień. Musieliśmy wykopać tamtą stylistę, po tym jak.. a zresztą,  nieważne. Idziemy.
Patrzyłam na nich wszystkich jak sparaliżowana. Nie mogłam się poruszyć, bałam się poruszyć. Nie idźcie! - coś darło się we mnie z całych sił. Nie zostawiajcie mnie tu samej z Harrym, na miłość boską..! Wszystko to krzyczałam w duchu, nie mogłam wypowiedzieć tych słów na głos. W owej minucie, w której Liam coś uparcie mi tłumaczył uświadomiłam sobie, że moja przyjaciółka miała rację. Musiałam...musiałam posłuchać Len. Cokolwiek szykował Harry, musiałam się zgodzić. I zapomnieć o Lou. Dla jego dziecka. Dla niego. I dla Harry'ego.
- Pamiętaj! - Marlen uścisnęła mnie mocniej niż zwykle i wsiadła do auta Nialla. Liam pomachał mi na pożegnanie z tajemniczym uśmiechem na ustach.
- Do zobaczenia,A!
Kiedy zamknęły się drzwi wejściowe, a warkot silnika samochodu Horan'a rozdarł powietrze przed domem, wiedziałam, że czeka mnie coś ciężkiego. Louis, opuść moje myśli, do cholery! Pozwól mi żyć.. Pozwól mi zapomnieć i zgodzić się na wszystko, co ma mnie spotkać..
- Am, cholernie się stęskniłem. Cholernie. - usłyszałam szept za plecami i ciepły oddech Hazzy rozwiał moje włosy. - Brakowało mi tego zapachu..
Wydało mi się, że serce zaraz wyrwie się z piersi i wyskoczy na dywan w przedpokoju. Opanowując drżenie rąk odwróciłam się do Harry'ego i spojrzałam mu prosto w oczy. Uśmiechnął się odgarniając z mojego policzka niesforny kosmyk.
- Jesteś piękna, Am.
Louis.. ty też jesteś piękny.. jak ja Cię kocham, Lou..
Poczułam jego oddech na ustach, miękkie wargi zetknęły się z moimi.
Louis, muszę być silna. Ale nie zapomnę. Zgodzę się na wszystko. Jednak kiedyś..kiedyś będziemy jeszcze razem..
- Coś przygotowałem.- wyszeptał w moje usta i oderwaliśmy się od siebie. - Daj mi rękę.
Tak, będę posłuszna. Tak trzeba.
Przeszliśmy schodami na drugie piętro. Harry skierował nasze kroki do drzwi, których nigdy wcześniej nie zauważyłam. Usłyszałam zgrzyt złoconej klamki i pełen podniecenia głos Harry'ego.
- Zamknij oczy.
Zatrwożona zrobiłam, co kazał. Nie wiedziałam, co będzie czyhało za progiem. Ale miałam pewność, że to uwięzi mnie na zawsze. Przy Hazzie. Z dala od Louis'a.
Dłonie Styles'a poprowadziły mnie w głąb nieznanego pomieszczenia, poczułam woń olejku lawendowego. I cynamonu. Louis..?
- Już, możesz otworzyć oczy.
Powoli podniosłam powieki i zamarłam w bezruchu. Moim oczom ukazało się jasne, przestronne pomieszczenie, z wielkim oknem wychodzącym na ogród. Pudrowo -  różowe firanki opadały na drewnianą podłogę, wielkie łóżko przykryte drogą pościelą i tysiącem poduszek stało pod prostopadłą do okna ścianą. W przeciwnym kącie pokoju ujrzałam drewnianą toaletkę zaopatrzoną w setki perfum, kremów i luksusowych kosmetyków. Obróciłam się by zobaczyć przeogromną szafę, w której z łatwością pomieściłbyś całe One Direction. Ujrzałam również wiklinowe krzesło przykryte kocem i porozrzucane po pokoju kosze pełne róż. Na szafkach nocnych ustawiono porcelanowe filiżanki i delikatne dzbaneczki oraz mleczne lampki.
Wstrząsnął mną dreszcz.
- Poczekaj, drugi punkt programu przed tobą. - uśmiechnął się Hazza i wyszedł na chwilę z pokoju. Rozejrzałam się jeszcze raz, spanikowana. O co chodziło? Po co Styles mnie tu przyprowadził? Czyżby myślał o...
- Oto i drugi punkt. - Harry wyrósł przede mną trzymając w ramionach.. psa. Żywego, małego psa. Bielutkiego jak śnieg, ze ślicznymi, czarnymi oczkami patrzącymi na mnie z ciekawością.
- Chciałem, żebyś to ty go nazwała, ale Niall mnie wyręczył. Kiedy kupiliśmy go z Len dzień po twoim wyjeździe Niall ubzdurał sobie, że psiak będzie miał na imię Sonas. Czyli dokładnie..szczęście. Oczywiście, jak można było przypuszczać, po irlandzku.
Sonas zamerdał ogonkiem, a Harry oddał go w moje ramiona. Wciąż przerażona pogłaskałam psiaka po głowie, sądząc po latającym w prawo i lewo białym ogonie chyba mnie polubił.
- Harry.. - popatrzyłam na Stylesa z obawą wymalowaną na czole. - Przepiękny prezent, lepszego nie mogłam sobie wymarzyć. Ale.. po co mnie tu przyprowadziłeś?
Uśmiechnął się zagadkowo i zabrał Sonasa z moich objęć. Niepocieszony psiak zniknął za drzwiami i po chwili usłyszeliśmy  tupot małych  nóżek na parterze.
Harry wskazał głową na łóżko, leżała tam mała paczuszka, której wcześniej nie zauważyłam. Serce załomotało mi w piersi, zachęcona przez Hazzę podeszłam do pakunku i zacisnęłam palce na wstążeczce.
- Nie bój się, nic tam nie gryzie. - zaśmiał się Styles. - Otwieraj.
Louis. Ratuj.
Drżącymi dłońmi rozpakowałam paczuszkę i na rękę wypadł mi..długi pozłacany klucz. Klucz, który - byłam pewna - pasował idealnie do zamka w drzwiach kremowego pokoju.
- Wprowadź się do mnie, Am.
Łzy uderzyły do moich oczu niechcianą falą, robiłam wszystko, by je powstrzymać, ale uparcie popłynęły po policzkach. Harry skoczył ku mnie i utonęłam w jego objęciach.
- Cholera, myślałem, że się ucieszysz..
Zadrżałam. Tak, to miało być moje poświęcenie. Moja droga. Bez Lou. Bez miłości mojego życia. Z Harrym. Serce rozrywało się we mnie, ból przenikał głęboko. Nie wiedziałam, co myśleć. Ale doskonale wiedziałam, co mówić.
- Cieszę się, Hazz..- wyszeptałam starając się opanować łzy. - Zamieszkam z tobą.
Uścisk Harry'ego zacieśnił się, poczułam jego ciepłe usta na szyi. Zamieszkam. Słyszysz, Lou? Zamieszkam. Ale kiedyś uciekniemy.

I'll whisper quitelty,
And give you nothing but truth
If you're not inside me
I put my future in you

You are my one and only
                                         my one and only
                                                                        my one..

-------------------------------------------------------------------
Rety, przepraszam, że tak długo czekaliście. Nie mogłam się zebrać, ale mam nadzieję, że ten rozdział przypadnie Wam do gustu. W ankiecie znacząco wygrywa Louis- więc shipperzy Tommo - nie martwcie się, tu się ta historia nie kończy. Do zobaczenia w nastęónym rozdziale. A, zapraszam na you-are-my-shelter
Całusy xxx 

40 komentarzy:

  1. Cześć! Dzisiaj znalazłam tego bloga i muszę przyznać, że jest GENIALNY! Jak mogłaś przerwac w takim moemencie? Ja chcę więciej tego bloga!! Czekam z niecierpliwością na naxta i zapraszam do mnie!

    http://www.harry-louis-1d-and-we.blogspot.com/2012/10/prolog.html

    OdpowiedzUsuń
  2. booże on jest .... jest po prostu genialny . Masz talent, naprawde. Kocham tego bloga. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O mój Boże *-* Rzygam tęczą *-* Jakie boskiee *.*Mój one shot przy Twoim rozdziale wymięka ;D Boże, to takie słiit *.* Boże, co ja bym dała, żeby Harry kiedyś coś dla mnie takiego zrobił :D Ej no, ale wybierz Hazzę :> On się o nią bardziej martwił, zawsze ją kochał, a Louis miał zlewkę i był dla niej przyjacielem. Niech Ammie sobie to uświadomi ;DD Czekam na nn i mam nadzieję, że wpadniesz do mnie ;* 1d-make-me-happy.bloog.pl ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział boooooooooooooooooooooooooski!
    Tommo przybywaj i ratują Am!!!!
    Szybko dawaj kolejny rozdział kochana, bo w takich momentach się nie przerywa!!!
    Jezuśu! Wiele bym dała aby A. była z Tomlinsonem! Nawet mogłabym sprawć że Eleonor by poroniła i nie byłoby już dziecka na drodze do szczęcsia Am i Lou! ];->

    Czekaaaaaaam baaaaaardzo niecierpliwie na następny rozdział izaprawzam --> magiczneonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bożee, cudowny! Jak to czytałam o mało co się nie popłakałam! Harry tak się stara i tak ją kocha! Ale bez wzajemności :< Szkoda.. A Am ciągle myśli o Lou. Smutne to, bo kiedyś przecież musi się coś wyjaśnić. Biedny Hazza będzie! :cc

    A rozdział fantastyczny! Uwielbiam twojego bloga. :D Ostatnio tak rzadko dodajesz rozdziały :C Weź dodawaj częściej! Tak jak kiedyś co dwa, co trzy dni :D
    Nie mogę się doczekać następnego! <3
    Zapraszam do siebie http://neverchange1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny, dobrze że Am wybrała Hazze ;) Zapraszam też na http://totaleclipseoftheheartangel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest bosko ale... Czemu ty musisz przerywać w takich momentach?! Ja zaraz oszaleję i co będzie?
    PS. u mnie nowy rozdział jakby coś-------->http://dumb--love.blogspot.com/
    Czołzen;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj warto było czekać na ten rozdział! Zdecydowanie. Biedna Ammie. Nie zapomni o Lou nigdy, a Harry wreszcie będzie musiał spojrzeć prawdzie w oczy. Przecież dziewczyna nie będzie wiecznie w stanie udawać, że wszystko jest ok.
    Będę niecierpliwie czekać na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Biedna ta Ammie, ja chcę żeby była z Louisem... Dlaczego przerywasz w takich momentach?? Foch! Nie no, żartuję. Nie mogę doczekać się nexta

    http://one-direction-opowiadanie-i-inne.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze, kurcze, kurcze, ale emocje! Kocham Cię i nienawidzę jednocześnie. Wiesz czemu? Bo doprowadzasz mnie do płaczu, mam dreszcze na całym ciele! :D Uwielbiam Cię za to opowiadanie. Zawsze jak czytam Twoje rozdziały czuję się tak, jakbym to ja była na miejscu Am. ;) Czekam na kolejny i zapraszam do mnie na nowy:
    http://i-still-feel-it-every-time-1d.blogspot.com
    Pozdrawiam.xx

    OdpowiedzUsuń
  11. opłaciło się czekać! EMOCJE SIĘGAJĄ ZENITU! xd ale tak na serio to boski rozdział! <3
    Zapraszam kiedyś do mnie:
    http://true-directioner-forever.blogspot.com/
    Pozdrowionka xx

    OdpowiedzUsuń
  12. jeju! w końcu nowy rozdział! nie no jakim cudem Ty doprowadzasz do tego, że czytając Twoje opowiadanie przechodzą mnie ciarki! nie no współczuję trochę Am, ale jeszcze bardziej nieświadomemu nic Hazzie... ja nadal mam nadzieję, że ona go pokocha, no! dlaczego w większości opowiadań jako drugi można powiedzieć "kochanek" występuje właśnie Lou!? nie no nie zrażajcie mnie do niego ludzie! czekam na kolejny rozdział! :)

    + na http://theysaywearetooyoungonedirectionstory.blogspot.com/ pojawił się w końcu nowy rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Opłacało się czekać! Cieszę się, że dodałaś rozdział, który cholernie mi się podoba! Przez chwilę bałam się, że Harry jej się oświadczy! Ale jak na razie tylko zamieszka z nim. Musi się okropnie czuć, że jej ukochany Lou jest gdzie indziej z kimś innym. W taki sposób napisałaś ten rozdział, że poczułam jej ból. Ból, że nie może być z ukochaną osobą. Chociaż obawiam się przyjazdu Zayna.. on na pewno coś narobi złego. Pozdrawiam i życzę weny! /kufer-szczescia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. noo faktycznie :)) warto bylo czekac bo rozdzial przecudny!!! nie mam zbytnio czasu, ale chcę ci napisac ze masz przeogromny talent!!! ten rozdzial wywolal u mnie tyle emocji... matulu :)) dziękuję!! czekam na kolejne losy naszych bohaterów (ciekawe co z Harrym i Lou?) Kocham i zapraszam tez do mnie:
    http://onedirection-moments-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Oh, jak zwykle cudowny rozdział :) A ty nadal bosko piszesz i czekam na następny z niecierpliwością. Szczerze mówiąc strasznie nie mogę się doczekać, żeby poznać prawdę. Z kim będzie Ammie? Oto jest zagadka :D
    Ps. Zapraszam do siebie: http://i-remember-yoou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. hej (:
    dodałam nn na http://royal-life-with-one-direction.blogspot.com/
    mam nadzieję, że się spodoba :D
    PS. obiecuję, że osobno skomentuję rozdział, jak tylko go przeczytam xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba najbardziej grający na emocjach rozdział, jaki tutaj dodałaś ;D
      zaczynając od tego tajemniczego nastroju na początku, kiedy Harry zapowiedział, że musi coś jej pokazać (i moja dzika radocha na to, że może to być sala tortur, bo poznał prawdę.. xD), później obietnica dana Len, że zgodzi się na wszystko, co zaproponuje Hazza (dobra, przyznaję, myślałam o czymś innym niż wprowadzenie się.. xD), a potem pieeeeeeseeek *.* i jeszcze boskie imię, tak, jaram się tym jak potłuczona, bo uwielbiam Nialla i język irlandzki (się naczytałam książek to teraz mam xD). Sonas... Ale kojarzy mi się to z Jonas, głupie skojarzenie, wiem xD
      A na końcu to prawie się poryczałam (prawie, faceci nie płaczą! xD), kiedy Harry dał jej klucz (ale domyśliłam się, że to będzie jej pokój, kiedy zaczął się opis). T^T
      No i dobra, nie ranić uczuć Harry'ego.. Owszem, ale Lou chyba też ma uczucia, prawda? Ale w sumie on ma łatwiej, bo ma Elkę i dzieciaka... A Harry ma tylko nieodwzajemnioną miłość ;c Ale i tak jestem za Louisem (no wiem, gadam jak zdarta płyta xD). (:

      Cheers xxx

      royal-life-with-one-direction.blogspot.com/

      Usuń
  17. *.* Zakochałam się w Twoim blogu..
    Ekstra rozdział !! Tylko..tylko czemu Am. nie może zmienić uczuć i pokochać Harrego..Ale tak naprawdę pokochać..
    Strasznie mi szkoda nic niewiedzącego Hazziego..
    No nic, z niecierpliwością czekam na nn rozdział. :)
    Zapraszam też do mnie. ;**
    http://a-story-about-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. ja nie rozumiem niech Lou wezmie sie w garść i coś zrobi bo on musi zawalczyć o Ammie mam nadzieje że jeszcze będą razem Paulina xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie, nie, proszę Was!
    Ja wiem, Louis to cudo, ale czy naprawdę chcecie złamać Harremu serce?
    On poświęca dla niej wszystko, WSZYSTKO!
    To nie może być tak, że ona będzie z Lou!
    Nie może!
    Kocham <3
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  20. #ShipLou <<< OD PIERWSZEGO ROZDZIAŁU KIBICUJĘ.. i co?
    aaaaaaa
    ... ale weszłam tu i mimo wszystko będę czytać dalej :D

    + Small Bump.. <3

    www.ho-run.blogspot.com [108. już jest]

    OdpowiedzUsuń
  21. ojeju! genialne!
    i zgadzam się z Klaudią :) Harry za dużo w to serca włożył, żeby teraz był tak perfidnie potraktowany przez Am.. rozumiem, dziewczyna kocha innego, ale sama jest sobie winna.. mogła na początku powiedzieć k=loczkowi co i jak i teraz by się nie męczyła :)
    mam nadzieję, że po mimo tego, że nie darzy Harrego uczuciem tak mocnym jak Lou, to zostanie z nim i nauczy się go kochać <33 a Lou będzie z Elką i będą wspólnie wychowywać małego bobasa :D:D
    czekam na next! ;**

    OdpowiedzUsuń
  22. http://kufer-szczescia.blogspot.com/ nowy rozdział, zapraszam w wolnej chwili! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cześć! Zapraszamy do nas na nową notkę!

    http://harry-louis-1d-and-we.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. zapraszam Cię już teraz na Mojego nowego bloga pt: wishmeyourself.blogspot.com / mam nadzieję, że zajrzysz, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Boże Louis, proszę nie rób tego i nie rań Harrego! :<
    Zapraszam też do siebie -> butilllovethemendlessly.blogspot.com ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. hey, dodałam nn na http://royal-life-with-one-direction.blogspot.com/
    mam nadzieję, że ci się spodoba ;D

    OdpowiedzUsuń
  27. Ojj martwie sie o ciebie mala bo cos dawno nie ma nowego I sie nie odzywasz? Zyjesz tam? :-P zapraszam do mnie na nowiutki :-] I czekam na twoja odp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyję, żyję:) Niedługo doda nowy rozdział i wpadnę do Ciebie :)

      Usuń
  28. kooocham tego bloga <3
    genialny rozdział <3
    zapraszam na mojego bloga , mam nadzieje że wpadniesz : http://sameemistakess.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Szkoda, że trafiłam na tego bloga tak późno!
    Amelio, piszesz fantastycznie. Spróbuję przeczytać wcześniejsze, ale łatwe to, to nie będzie. Gdy czytałam miałam wrażenie, że to ja jestem Am. Wspaniały blog! Z całą pewnością zajrzę tu jeszcze :) I, nie postaram się, ale z całą pewnością nadrobię zaległości xD
    Mam nadzieję, że wybierze Harry'ego.
    Po za tym jestem oburzona tym, że zakończyłaś w takim momencie! Dziewczyno, czy ja mam tu umrzeć z ciekawości?! Tak się nie robi. Pod żadnym pozorem nie wolno tak robić! Kiedy następny? Oby szybko.


    Zakradła Ci się drobna literówka:
    Jakbym było mało skrępowana, jakby kolejna obserwująca każdy mój ruch osoba była mi potrzebna do szczęścia! - Jakbym byłA mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze coś- Mogłabyś mnie informować o nextach? Proszę ♥

      Usuń
  30. http://kufer-szczescia.blogspot.com/ nowy rozdział zapraszam w wolnej chwili! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej. Trafiłam tu naprawdę przypadkiem, na jednych z zajęć języka polskiego (robię wszystko, żeby tylko nie zasnąć...xd) i przeczytałam całość. Momentami są jakieś błędy, szkoda, że rozdziały są tak krótkie, ale mimo wszystko spodobało mi się. Dlaczego? Z prostego względu - widać, że masz na to jakiś pomysł. Trochę razi mnie fakt, że ponad połowa zespołu jest zakochana w Ammie, no ale cóż - Twój wybór.
    Widzę tutaj wiele głosów za tym, aby Am była z Louis'em. Jak dla mnie, powinna być z Hazzą. On jako jedyny nie stawiał jej w trudnej sytuacji i do niczego nie zmuszał. Po prostu był. Był i kochał. A to chyba najważniejsze, prawda?
    Ech, wciąż nie mogę przekonać się do Twojego Zayna. Po prostu... Nie pasuje mi do niego takie zachowanie. Bójki? No okej, to jeszcze przejdzie, ale zmuszanie kogoś, kogo - podobno - kocha do bycia z nim?
    No dobrze, dobrze, już nie narzekam, tylko czekam na kolejny rozdział.
    Mogłabyś mnie poinformować na www.voice-on-tape.blogspot.com? Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam,
    wanilia.

    OdpowiedzUsuń
  32. heej :D dodałam nn ;] http://royal-life-with-one-direction.blogspot.com/ mam nadzieję, że się spodoba ;D

    OdpowiedzUsuń
  33. NOMINOWAŁAM CIĘ DO LIEBSTER AWARDS

    więcej na www.ho-run.blogspot.com


    hahahhaha, nie dziękuj <3

    OdpowiedzUsuń
  34. ZOSTAŁAŚ NOMINOWANA DO LIBSTER AWARD ! WIĘCEJ NA MOIM BLOGU
    1d-make-me-happy.bloog.pl
    Sorki za spam :*
    Tyyy kiedy nn ? :>

    OdpowiedzUsuń
  35. Zostałaś nominowana do Libster Award :D
    zapraszam po więcej informacji do mnie :D
    sameemistakess.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. Hej, pewnie niesamowicie Cię to ucieszy, że nominowałam Cię do Libster Award ;)
    Więcej info u mnie na blogu, w zakładkach u góry ^^
    royal-life-with-one-direction.blogspot.com
    Pozdrawiam xxx

    widzę, że nie jestem pierwsza.. POWODZENIA! xD

    OdpowiedzUsuń
  37. Przeczytałam cały twój blog i jest genialny:D Ammie dobrze zrobiła, pewnie gdyby wybrała Louisa rozpadł by się zespół i wgl. To biorę się za czytanie twojego nowego bloga. :D
    Zostałaś nominowana ;p
    Więcej informacji u mnie : http://xxlifeisbrutalxx.blogspot.com/

    SORY ZA SPAM!

    OdpowiedzUsuń